Generowanie losowych haseł w Ubuntu
Hasła, każdy ma ich przynajmniej kilka w pamięci, ale życie uczy, że nie warto stosować takich samych do autoryzacji bankowych, kont na naszej-klasie, gadu czy na roota
Chciałbym Wam przedstawić bardzo proste narzędzie z którego korzystam z powodzeniem od kilku lat – nazywa się apg (Automated Password Generator) i służy do wygodnego generowania haseł.
Narzędzie oferuje dwa rodzaje haseł – mniej zaawansowane, ale znacznie łatwiejsze do zapamiętania dla osób znających język angielski oraz bardziej zaawansowane (zawierające poza literami dodatkowe krzaczki). Za pomocą dodatkowych parametrów możemy wpłynąć na zawartość dużych, małych liter lub liczb.
Instalacja jest standardowa:
aptitude install apg
Help
Wygląda tak:
apg -h apg Automated Password Generator Copyright (c) Adel I. Mirzazhanov apg [-a algorithm] [-r file] [-M mode] [-E char_string] [-n num_of_pass] [-m min_pass_len] [-x max_pass_len] [-c cl_seed] [-d] [-s] [-h] [-y] [-q] -M mode new style password modes -E char_string exclude characters from password generation process -r file apply dictionary check against file -b filter_file apply bloom filter check against filter_file (filter_file should be created with apgbfm(1) utility) -p substr_len paranoid modifier for bloom filter check -a algorithm choose algorithm 1 - random password generation according to password modes 0 - pronounceable password generation -n num_of_pass generate num_of_pass passwords -m min_pass_len minimum password length -x max_pass_len maximum password length -s ask user for a random seed for password generation -c cl_seed use cl_seed as a random seed for password -d do NOT use any delimiters between generated passwords -l spell generated password -t print pronunciation for generated pronounceable password -y print crypted passwords -q quiet mode (do not print warnings) -h print this help screen -v print version information
A teraz praktyka
Wystarczy znajomość kilku parametrów:
Generowanie 5-ciu haseł: -n
apg -n 5 ookyopIack berpAxEr DusEphac yomlipvog~ weehacir
Generowanie haseł o minimalnej długości: -m
apg -n 5 -m 10 BlysBicWeo fefimvesBa CuAtecHeoc crejvibred CynfiShnoi
Generowanie haseł z wymową (aby łatwiej było je zapamiętać): -t
apg -n 5 -m 10 -t WaigJocWig (Waig-Joc-Wig) Geagsyinau (Geags-yin-au) Cunefkalt9 (Cun-ef-kalt-NINE) Pemyidyish (Pem-yid-yish) agsirasuk7 (ags-ir-as-uk-SEVEN)
Generowanie bardziej zaawansowanych haseł: -a 1
apg -a 1 -n 5 -m 10
N;%5RWNM|B
$48+HGvlac
{@M!yPMa-y
jyI<{\3;{i
t)nThAUw?~
Skrypt ten jest bardzo przydatny, kiedy musimy wygenerować komuś hasło ponieważ nie jest w stanie sobie czegoś wymyślić (i pewnie wymyślił by ostatecznie nazwę swojego psa lub imię małżonki) lub stawiamy następny z kolei serwer mysql, a nie chcemy zostawiać takiej dziury jak nie tak dawno ktoś z ekipy Wykopu, kiedy to wykradziono im hasła użytkowników.
Wirtualni userzy ftp w Ubuntu
Poniżej znajduje się instrukcja opisująca jak skonfigurować krok po kroku bardzo prosty i bezpieczny serwer ftp obsługujący wirtualne konta – użytkowników, których fizycznie nie ma zdefinowanych w systemie. Jako serwer ftp wykorzystany zostanie vsftpd (very secure ftp daemon).
Założenia: potrzebujemy prostego serwera ftp do którego możemy zdefiniować kilku użytkowników, gdzie każdy ma dostęp do tego samego katalogu (opis jak należy to skonfigurować, aby każdy użytkownik miał swój własny katalog znajduje się we wpisie źródłowym, którego adres zamieściłem na końcu wpisu).
Najpierw instalujemy serwer ftp oraz narzędzie do obsługi bazy użytkowników:
aptitude install vsftpd db4.2-util
Tworzymy katalog ftp:
mkdir /home/ftp chown ftp:ftp /home/ftp
(aplikacja domyślnie podczas instalacji zakłada katalog /srv/ftp)
Podmieniamy plik /etc/vsftpd.conf na następujący:
# /etc/vsftpd.conf listen=YES listen_ipv6=NO #listen_port=2121 anonymous_enable=NO local_enable=YES guest_enable=YES virtual_use_local_privs=YES pam_service_name=vsftpd-virtual guest_username=ftp local_root=/home/ftp local_umask=022 write_enable=YES hide_ids=YES dirmessage_enable=YES use_localtime=YES xferlog_enable=YES log_ftp_protocol=YES setproctitle_enable=YES connect_from_port_20=YES chroot_local_user=YES chroot_list_enable=NO secure_chroot_dir=/var/run/vsftpd/empty
W razie potrzeb – zmieniamy ustawienia – np. jeśli chcemy zmienić port na którym aplikacja ma nasłuchiwać – usuwamy znak komentarza z linii listen_port i zmieniamy numer portu.
Przygotowujemy plik /etc/pam.d/vsftpd-virtual:
auth required pam_userdb.so db=/etc/vsftpd-virtual account required pam_userdb.so db=/etc/vsftpd-virtual
Przygotowujemy plik z użytkownikami i hasłami /etc/vsftpd-konta:
uzytkownik1 haslo1 uzytkownik2 haslo2
umieszczamy hasła w bazie:
db4.2_load -T -t hash -f /etc/vsftpd-konta /etc/vsftpd-virtual.db
a następnie restartujemy usługę:
service vsftpd restart
Możemy już zalogować się do serwera, przykładowo:
lftp -p 2121 -u uzytkownik1,haslo1 localhost lftp test1@localhost:~> ls lftp test1@localhost:/>
Źródło: http://linuxforfun.net/2008/04/05/vsftpd-virtual-users/
ACL dla plików i katalogów w Ubuntu
Unixowy system uprawnień dla plików i katalogów został naprawdę dobrze przemyślany i świetnie się sprawdza. Każdy jednak prędzej czy później może trafić na sytuację, w której możliwość stosowania rozszerzonych uprawnień dałaby znacznie większą swobodę i wygodę.
Kogo temat może zainteresować?
Wydaje mi się, że użytkownicy zwykłych desktopów nie będą ACL’i potrzebować. Jeśli jednak jakiś developer umieszcza przykładowo serwer z repozytorium u siebie albo jest administratorem jakiegoś serwera – myślę, że warto się zapoznać z poniższą tematyką.
Krok po kroku
Access Control Lists (ang. ACL), czyli listy kontroli dostępu są w jądrze Ubuntu wkompilowana domyślnie już od jakiegoś czasu. Niewiele stoi zatem nam na przeszkodzie, aby aktywnie zacząć z nich korzystać. ACL należy traktować jako rozszerzenie Unixowego systemu uprawnień plików i katalogów, dlatego zestaw komend takich jak chown czy chmod nadal obowiązuje.
Czego zatem potrzebujemy? Musimy uświadomić nasz system, że będziemy wykorzystywać ACL’e dla konkretnych systemów plików. No i przede wszystkim – musimy mieć narzędzia do zarządzania ACL’ami oraz wiedzieć, jak się ich używa
Zatem po kolei.
Sprawdźmy, czy mamy narzędzia do obsługi ACL’i. Narzędzia nazywają się setfacl, getfacl oraz chacl.
desktop repos # getfacl Program getfacl nie jest obecnie zainstalowany. Można go zainstalować wpisując: apt-get install acl getfacl: command not found desktop repos #
Więc go sobie instalujemy:
sudo aptitude install acl
Spróbujmy ustawić jakąś rozszerzoną listę dostępu. Przejdźmy do katalogu domowego, załóżmy katalog test oraz nadajmy uprawnienia rwx użytkownikowi nobody.
cd mkdir test setfacl -R -m u:nobody:rwX test setfacl: test: Operation not supported
Komunikat Operation not supported oznacza nic innego jak brak obsługi ACL w systemie plików. Jeśli nasz katalog domowy znajduje się na odrębnym systemie plików home, możemy aktywować obsługę ACL komendą:
sudo mount -o remount,acl /home
Teraz ustawianie rozszerzonych uprawnień powinno już działać. Ponowne wydanie komendy setfacl nie powinno już zwrócić błędu.
Przy okazji, możemy zobaczyć jak wyglądają uprawnienia naszego katalogu:
nme@desktop ~ $ setfacl -R -m u:nobody:rwX test nme@desktop ~ $ ls -lad test/ drwxrwxr-x+ 2 nme nme 4096 2009-12-30 14:29 test/ nme@desktop ~ $ getfacl test # file: test # owner: nme # group: nme user::rwx user:nobody:rwx group::r-x mask::rwx other::r-x
Warto zwrócić uwagę na uprawnienia zwracane komendą ls -l: drwxrwxr-x+ – na końcu listy uprawnień znajduje się znak + oznaczający rozszerzone informacje. Takie uprawnienia możliwe są do odczytu za pośrednictwem getfacl co też uczyniłem powyżej. Wynik komendy jest dość czytelny.
Wracając do wydanej komendy:
setfacl -R -m u:nobody:rwX test
Co po naszemu brzmi – rekursywnie zmodyfikuj uprawnienia dla użytkownika nobody dla katalogu test ustawiając uprawnienia rwx dla katalogów i rw dla plików.
Dziecinne proste. Rozbudujmy komendę:
setfacl -Rm u:nobody:rwX,d:u:nobody:rwX test
(pierwsza część jest tak naprawde zbędna, ponieważ uprawnienia dla użytkownika już ustawiliśmy, ale chciałem przedstawić sposób w jaki możemy łączyć uprawnienia w obrębie jednej komendy)
d:u:... można zapisać również jako default:u:... co oznacza, że dla nowo zakładanych plików/katalogów, takie atrybuty mają być domyślnie dodawane.
Ważna sprawa, na koniec
Aby używać list dostępu, aktywowaliśmy opcję acl poprzez przemontowanie systemu pliku. Niestety, po restarcie, system plików nie będzie już obsługiwał list dostępu.
Co zatem zrobić?
Jeśli chcemy, aby nasz system plików pamiętał o tym, że ma obsługiwać rozszerzone listy dostępu, w pliku /etc/fstab należy to zaznaczyć, acl jako opcję dla naszego systemu plików:
/dev/mapper/desktop-home /home ext3 defaults,acl 0 2
Więcej informacji, wraz z przykładami znaleźć możecie na stronach manuala komend do obsługi acl które przedstawiłem w tym tekscie.
Ailurus: wygodny tuning Ubuntu
Niestrudzony Adrian Nowak, na blogu Ubucentrum zamieścił wpis Ailurus – ułatwi początki z Linuksem.
Czym jest Ailurus? To wygodny interfejs produkcji “Thrusted Digital Technology Lab.” z siedzibą w Chinach, do tuningu systemu i obsługi systemu
Faktycznie, narzędzie jest faktycznie bardzo ciekawe. Nie znajduje się jednak w standardowym repozytorium. Dlatego myślę, że warto wspomnieć, w jaki sposób najwygodniej je zainstalować.
Nie zalecałbym metody którą proponuje Adrian – czyli instalacji pojedynczej paczki z serwisu GetDeb.net.
Instalowanie pojedynczych paczek jest zaśmiecaniem systemu.
Instalacja
W Ubuntu 9.10 możemy w wygodny sposób dodawać repozytoria, które sprawią, że jeśli pojawi się nowa wersja pakietu, przy aktualizacji systemu, pakiet zostanie również uaktualniony.
# przechodzimy na roota sudo -i # dodajemy nowe repozytorium add-apt-repository ppa:ailurus # aktualizujemy wykaz aktualnych pakietów aptitude update # instalujemy pakiet aptitude install ailurus
Aplikacja, po instalacji jest dostępna poprzez Programy / Narzędzia systemowe / Ailurus.
Co oferuje nam pakiet?
- Tips and tricks – warto przeglądnąć – informacje jak za pomocą gconf-editora wykonać tuning naszego Gnome’a
- Wygodny frontend do konfiguracji i sprawdzenia parametrów systemu (typ procesora, ilość pamięci, czy procesor jest 64-bitowy, rodzaj karty graficznej i sieciowej)
- Skróty do instalacji różnych przydatnych aplikacji, których nazwy należałoby w innym wypadku pamiętać albo trzeba byłoby się bardziej narobić, żeby je zainstalować
- Ustawienia systemowe – innymi słowy – edycja plików konfguracyjnych, modifykacja menu kontekstowego Nautilusa itp
- i wiele innych…
Kiedy można sobie ułatwić życie, warto to robić
Klikanie we Flasha w Ubuntu 9.10
Nowe Ubuntu umożliwia nam skorzystanie z najnowszej wersji Flasha. Będziemy mieli okazje zapoznać się z takimi nowymi ficzerami jak migotanie obrazu uniemożliwiające oglądanie YouTube na pełnym ekranie czy niemożność kliknięcia w jakiś element wewnątrz Flasha (np. podczas ustawiania zakresu dat w Google Analytics). Adobe’a, firmę za Flasha odpowiedzialną oraz za to jak pracuje on pod Linuxem, pozostawiam Waszej ocenie – mnie skończył się na dzisiaj jad
Rozwiązanie drugiego z wyżej wymienionych problemów jest bardzo proste i znalazłem je tutaj. Ten wpis jest jedynie tłumaczeniem.
Gotowy?
* Naciśnij Alt+F2 i Enter
* gksudo gedit /usr/lib/nspluginwrapper/i386/linux/npviewer
* Dodaj następującą linię przed ostatnią linią tekstu
* export GDK_NATIVE_WINDOWS=1
* Zapisz.
* Zrestartuj aplikacje używające Flasha
Zawartość pliku ostatecznie powinna wyglądać tak:

Wyłączenie użytkownikowi MOTD na Ubuntu
Tematyka niniejszego wpisu jest, można powiedzieć wręcz banalna, ale myślę, że to trick warty poznania lub przypomnienia. Nie dotyczy tylko i wyłącznie dystrybucji Ubuntu, ale w zasadzie wszystkich Linuxów.
Jeśli logujesz się po ssh na inny komputer, wyświetlana jest zawartość Message Of The Day (/etc/motd). Jeśli nie chcesz tego widzieć, w swoim katalogu domowym wystarczy utworzyć plik o nazwie .hushlogin, wersja copy & paste:
cd touch .hushlogin
(polecenie cd bez parametrów to kolejny trick – sprawia, że zostajemy przeniesieni do naszego katalogu domowego)
Efekt
Zilustrowałem poniżej:
nme@desktop ~ $ ssh laptop Linux laptop 2.6.31-14-generic-pae #48-Ubuntu SMP Fri Oct 16 15:22:42 UTC 2009 i686 To access official Ubuntu documentation, please visit: http://help.ubuntu.com/ System information as of Fri Nov 6 20:56:41 CET 2009 System load: 0.16 Memory usage: 18% Processes: 155 Usage of /: 7.1% of 35.51GB Swap usage: 0% Users logged in: 1 Graph this data and manage this system at https://landscape.canonical.com/ Last login: Fri Nov 6 20:55:19 2009 from desktop.local nme@laptop ~ $ touch .hushlogin nme@laptop ~ $ logout Connection to laptop closed. nme@desktop ~ $ ssh laptop nme@laptop ~ $
Proste, aczkolwiek przydatne
Dwa komputery z Linuxem – jedna klawiatura i mysz
Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się pracować na dwóch komputerach – np. notebooku i komputerze stacjonarnym, albo dwóch stacjonarnych jednocześnie? Frustrujące uczucie, kiedy mylą się myszki, prawda? Jeśli oba komputery pracują pod Linuxem – jest na to sposób!

Ostatnio coraz częsciej pracuje na większej ilości komputerów jednocześnie. Zwykle jest to komputer stacjonarny i notebook, ale bywają też bardziej rozbudowane konfiguracje. W takich sytuacjach aż chce się mieć możliwość aby wyjechać myszką “za” ekran i “wjechać” na drugi, najechać na aplikację i coś wpisać za pomocą klawiatury, tej, z której korzystałem do pracy na pierwszej stacji roboczej. Da się to zrobić - rozwiązaniem tego problemu jest mała aplikacja o nazwie x2x.
Aplikacja x2x świetnie współpracuje z ssh. Mamy dzięki temu szyfrowane połączenie między oboma stacjami roboczymi i nie musimy się obawiać, że ktoś podsłucha co wpisujemy.
Aby korzystać z x2x, musimy go najpierw zainstalować. Robimy to na komputerze do którego chcemy się podłączyć, czyli – jeśli standardowo pracujemy na komputerze stacjonarnym, a chcemy mieć możliwość “wyjechania myszką” na notebooka, x2x musimy zainstalować na notebooku.
sudo aptitude install x2x
Kiedy mamy już zainstalowaną aplikację, możemy ją wykorzystać.
x2x w Ubuntu 9.04 i wcześniejszych
Jeśli notebook stoi po lewej stronie, jak na obrazku załączonym powyżej, musimy podać parametr -west. Mamy do dyspozycji również -north, -south i -east.
ssh -X notebook "x2x -west -to :0.0"
W tym momencie możemy już pracować na obu komputerach, korzystając z klawiatury i myszy z pierwszego z nich.
x2x w Ubuntu 9.10 Karmic Koala
Nowe X’y, nowy gdm – sprawy się nieco skomplikowały. Problem zaczął doskwierać również innym i został rozwiązany przez Roberta Jennigsa i Davida Boersma’ę. Aby cieszyć się z x2x w Karmic, możemy skorzystać z poniższego skryptu.
Musimy ustawić w nim następujące parametry:
- USER – nazwa użytkownika na którego logujemy się na zdalnej maszynie
- HOST – adres IP komputera lub jego nazwa w DNS lub /etc/hosts
- HOSTNAME – nazwa zdalnego komputera (taka sama jak zawartość /etc/hostname)
- SIDE – z której strony naszego podstawowego ekranu myszka może wyjechać
#!/bin/bash # # x2x Karmic problem solution based upon: # https://bugs.launchpad.net/ubuntu/+source/x2x/+bug/471726 # Many thanks to Robert Jennings and David Boersma! # Setup: USER=user # remote host username HOST=ip # remote host IP or name HOSTNAME=nazwa_hosta # remote /etc/hostname SIDE=west # north / south / west / east COMPRESSION="-C" # comment out for LAN # No need to change anything below: MERGE="xauth merge /var/run/gdm/auth-for-$USER*/database" LIST="xauth list" REMOVE="xauth remove $HOSTNAME/unix:0" X2X="x2x -$SIDE -to :0.0" #ssh -X $COMPRESSION $USER@$HOST "$MERGE; $LIST; $X2X; $REMOVE" #ssh -X $COMPRESSION $USER@$HOST "$LIST" ssh -X $COMPRESSION $USER@$HOST "$MERGE; $X2X; $REMOVE"
Ja już się uzależniłem, Wam również polecam!
Drażniący dzwięk podczas pracy na baterii w Ubuntu
Linux Ubuntu jest na tą chwilę chyba najlepszą Linuxową dystrybucją na desktopa. Jest ona jednak nadal świeża i zdarza się, że czasami ma pewne problemy z nowszym sprzętem.
Jednym z takich problemów z którym się zetknąłem jest drażniący pisk czyli dźwięk o wysokiej częstotliwości (ang. high-pitch noise) podczas pracy notebooka na zasilaniu bateryjnym. Przyczyną tego dzwięku jest wyższy tryb ACPI odpowiedzialny z zarządzaniem zasilaniem i temperaturą. Więcej szczegółów technicznych można znaleźć na stronach Intela opisujących C-State Architecture.
Mój notebook ma procesor Intel Centrino (Core2) Duo T5600 i niestety ten problem go dotyczy.
Stare rozwiązanie stosowane w Ubuntu 8.04
W jądrze systemu ustawiona jest możliwość zmiany tego parametru podczas pracy systemu (parametr CONFIG_ACPI_PROCESSOR=y).
Aby dźwięk ustał należy uruchomić komendę:
echo 2 >/sys/module/processor/parameters/max_cstate
Można pokusić się o dodanie takiego skryptu do /etc/acpi.d który ten problem rozwiąże, ale lepiej zastosować następne rozwiązanie.
Szczegółowe informacje można znaleźć tutaj.
Nowe rozwiązanie dla Ubuntu 8.04, 8.10 i 9.04 oraz prawdopodobnie pozostałych
W konfiguracji grub’a, do parametrów kernela należy dodać processor.max_cstate=2, przykładowy wpis:
title Ubuntu 9.04, kernel 2.6.28-15-generic root (hd0,1) kernel /vmlinuz-2.6.28-15-generic root=/dev/mapper/sys-root ro quiet splash processor.max_cstate=2 initrd /initrd.img-2.6.28-15-generic quiet
Rozwiązanie to ma tą wadę – trzeba o nim pamiętać i uzupełniać w konfiguracji gruba nowe kernele o ten parametr. Jeśli to rozwiązanie jest dla Ciebie przydatne to zachęcam do oznaczenia go sobie w Google Readerze jako ulubione, bo kto wie, być może będzie potrzeba aby do niego wrócić
Instalacja Mercurial z GUI TortoiseHG pod Ubuntu 9.04
Mercurial jest jednym z najpopularniejszych ostatnio systemów kontroli wersji. Został on napisany w języku Python i coraz więcej projektów jest do niego migrowanych. Google Code umożliwia wybór jednego z dwóch systemów kontroli wersji – jednym z nich jest SVN, drugim właśnie Mercurial.
Różnice między scentralizowanym a rozproszonym systemem kontroli wersji
Zasada działania Mercuriala jest zbliżona do Git‘a – oba są tzw. rozproszonymi systemami kontroli wersji. SVN z drugiej strony jest systemem zcentralizowanym. Praca na systemie rozproszonym jest o tyle wygodna, że każda lokalna kopia repozytorium może być traktowana jako pełnoprawna i całkowicie niezależna. Rozwijając kod który jest obsługiwany w takim systemie kontroli wersji, commitowanie, czyli zatwierdzanie mniejszych porcji zmian jest znacznie wygodniejsze i nie wymaga zaprzątania głowy głównego repozytorium… którego tak naprawdę wcale nie musi być.
Jak to robi Linus Torvalds?
Większe projekty, takie jak jądro Linuxa coraz częściej przechodzą na rozproszone systemy kontroli wersji. Linus Torvalds bardzo zachęca wszystkich do migrowania do Gita z SVN’a. Git został napisany właśnie z myślą o developerach jądra systemu Linux. Głównymi zaletami według niego są dwie kwestie – pierwsza: znacznie wygodniejsze merge’owanie (łączenie zmian wprowadzonych przez różnych developerów) oraz druga – rozproszone repozytoria pozwalają na hierarchiczne scalanie kodu (z punktu widzenia pracy grupowej). Dzięki tej drugiej, Linus może powierzyć np. opiekę nad modułami jądra dotyczącymi sieci komuś, kto zna się na tym konkretnym temacie lepiej, potrafi weryfikować zmiany i poprawki. Zebrane do repozytorium przez opiekuna drzewa sieci poprawki, Linus może włączyć do jego repozytorium, które traktowane jest jako główne mając pewność, że wszystkie zmiany zostały odpowiednio zweryfikowane.
Kontrola wersji z linii komend
Mercuriala można zainstalować ze standardowego pakietu w Ubuntu. Na pakiet składa się jedna aplikacja – hg. Za jej pomocą można wykonać wszystkie operacje na repozytorium z poziomu linii komend.
$ hg Mercurial Distributed SCM basic commands: add add the specified files on the next commit annotate show changeset information by line for each file clone make a copy of an existing repository commit commit the specified files or all outstanding changes diff diff repository (or selected files) export dump the header and diffs for one or more changesets forget forget the specified files on the next commit init create a new repository in the given directory log show revision history of entire repository or files merge merge working directory with another revision parents show the parents of the working directory or revision pull pull changes from the specified source push push changes to the specified destination remove remove the specified files on the next commit serve export the repository via HTTP status show changed files in the working directory update update working directory view start interactive history viewer use "hg help" for the full list of commands or "hg -v" for details
Kontrola wersji z poziomu interfejsu graficznego
Istnieje jednak możliwość pracy graficznej. Windowsowi użytkownicy jako graficzny interfejs zwykle wykorzystują TortoiseHG, który wywodzi się z TortoiseSVN. Pod Linuxem możemy również wykorzystać TortoiseHG.
Instalacja Mercuriala i TortoiseHG pod Ubuntu 9.04
Uruchomienie komend zamieszczonych poniżej sprawi, że nasz Mercurial zostanie “podniesiony” do najnowszej stabilnej wersji, pojawi się nam TortoiseHG również w wersji stabilnej, a następnie TortoiseHG zostanie włączone do domyślnego menadżera plików w Gnome – Nautilusa. Zainstalowana zostanie również aplikacja Meld, która czyni merge’owanie całkiem przyjemną czynnością w interfejsie graficznym
# Najpierw przechodzimy na roota, tego którego w Ubuntu nie masudo -i # Dodajemy drzewo stable repozytorium Mercuriala z Ubuntu Launchpad PPA cat >/etc/apt/sources.list.d/mercurial.list << EOF deb http://ppa.launchpad.net/mercurial-ppa/stable-snapshots/ubuntu jaunty main deb-src http://ppa.launchpad.net/mercurial-ppa/stable-snapshots/ubuntu jaunty main EOF sudo apt-key adv --keyserver keyserver.ubuntu.com --recv-key 323293EE # Dodajemy drzewo stable repozytorium TortoiseHG z Ubuntu Launchpad PPA cat >/etc/apt/sources.list.d/tortoisehg.list << EOF deb http://ppa.launchpad.net/tortoisehg-ppa/stable-snapshots/ubuntu jaunty main deb-src http://ppa.launchpad.net/tortoisehg-ppa/stable-snapshots/ubuntu jaunty main EOF sudo apt-key adv --keyserver keyserver.ubuntu.com --recv-key D5056DDE # odświeżamy listę repozytoriów i pobieramy pakiety oraz dodajemy obsługę bindingsów Pythona w Nautilusie aptitude update aptitude install -y python-nautilus mercurial tortoisehg tortoisehg-nautilus meld # doinstalowujemy pakiet iniparse wget http://iniparse.googlecode.com/files/python-iniparse_0.3.1-1_all.deb dpkg -i python-iniparse_0.3.1-1_all.deb rm python-iniparse_0.3.1-1_all.deb
Po wykonaniu tych komend najlepiej się przelogować ponownie, aby Nautilus zdał sobię sprawę z wprowadzonych zmian. Można też (już na swoim użytkowniku) uruchomić komendę:
nautilus -q
Która spowoduje przeładowanie Nautilusa (może nam zniknąć do następnego zalogowania zawartość pulpitu). Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, w efekcie możemy zarządzać repozytorium w następujący sposób:

Niech ktoś to zrobi pod Windowsem :P
Wyobraźmy sobie, że surfujemy pod Windowsem, natrafiamy na coś takiego…

…a pod Linuxem wystarczy jeden skrót klawiszowy i mamy taki efekt:

Aby móc to robić potrzebny jest uruchomiony Compiz. Tą funkcjonalność (Dostępność / Negatyw) i inne najwygodniej skonfigurować, lub włączyć za pomocą System / Preferencje / Menadżer ustawień CompizConfig. Jeśli takowego nie posiadamy – możemy go sobie zainstalować następującą komendą:
sudo aptitude install compizconfig-settings-manager
Skróty negatyw danego okna lub negatyw ekranu są wbrew pozorom dość przydatne, zwłaszcza wieczorem, podczas czytania ebooków.
Aniołek pochodzi ze strony http://diox.mylog.pl

