Wirtualni userzy ftp w Ubuntu
Poniżej znajduje się instrukcja opisująca jak skonfigurować krok po kroku bardzo prosty i bezpieczny serwer ftp obsługujący wirtualne konta – użytkowników, których fizycznie nie ma zdefinowanych w systemie. Jako serwer ftp wykorzystany zostanie vsftpd (very secure ftp daemon).
Założenia: potrzebujemy prostego serwera ftp do którego możemy zdefiniować kilku użytkowników, gdzie każdy ma dostęp do tego samego katalogu (opis jak należy to skonfigurować, aby każdy użytkownik miał swój własny katalog znajduje się we wpisie źródłowym, którego adres zamieściłem na końcu wpisu).
Najpierw instalujemy serwer ftp oraz narzędzie do obsługi bazy użytkowników:
aptitude install vsftpd db4.2-util
Tworzymy katalog ftp:
mkdir /home/ftp chown ftp:ftp /home/ftp
(aplikacja domyślnie podczas instalacji zakłada katalog /srv/ftp)
Podmieniamy plik /etc/vsftpd.conf na następujący:
# /etc/vsftpd.conf listen=YES listen_ipv6=NO #listen_port=2121 anonymous_enable=NO local_enable=YES guest_enable=YES virtual_use_local_privs=YES pam_service_name=vsftpd-virtual guest_username=ftp local_root=/home/ftp local_umask=022 write_enable=YES hide_ids=YES dirmessage_enable=YES use_localtime=YES xferlog_enable=YES log_ftp_protocol=YES setproctitle_enable=YES connect_from_port_20=YES chroot_local_user=YES chroot_list_enable=NO secure_chroot_dir=/var/run/vsftpd/empty
W razie potrzeb – zmieniamy ustawienia – np. jeśli chcemy zmienić port na którym aplikacja ma nasłuchiwać – usuwamy znak komentarza z linii listen_port i zmieniamy numer portu.
Przygotowujemy plik /etc/pam.d/vsftpd-virtual:
auth required pam_userdb.so db=/etc/vsftpd-virtual account required pam_userdb.so db=/etc/vsftpd-virtual
Przygotowujemy plik z użytkownikami i hasłami /etc/vsftpd-konta:
uzytkownik1 haslo1 uzytkownik2 haslo2
umieszczamy hasła w bazie:
db4.2_load -T -t hash -f /etc/vsftpd-konta /etc/vsftpd-virtual.db
a następnie restartujemy usługę:
service vsftpd restart
Możemy już zalogować się do serwera, przykładowo:
lftp -p 2121 -u uzytkownik1,haslo1 localhost lftp test1@localhost:~> ls lftp test1@localhost:/>
Źródło: http://linuxforfun.net/2008/04/05/vsftpd-virtual-users/
Jabber od Google w Pidginie
Coraz więcej osób wyraża w różnych serwisach niezadowolenie z najnowszych usprawnień oferowanych przez GG Network S.A. w swoim sztandardowym produkcie – komunikatorze Gadu-Gadu. Niemniej jednak, większość z nas chcąc czy nie chcąc korzysta z Gadu. Powodem, dla którego nie odchodzimy od niego są dwa główne czynniki – jego popularność oraz wciąż niewielka popularność Jabbera.
Czym jest Jabber?
Jabber, pracujący w oparciu o protokół będący otwartym standardem XMPP działa na zasadzie sieci rozproszonej. Każdy kto dysponuje domeną Internetową może postawić sobie swój własny serwer Jabbera i rozmawiać z innymi użytkownikami Jabbera na całym świecie.
Identyfikator w Jabberze, tzw. JID, ma postać konto@domena – czyli analogicznie do adresów email. Użytkownik łączy się do swojego serwera Jabber. Nie ma serwera globalnego. Nie zdarzy się zatem sytuacja, jaka ma miejsce w sieci Gadu Gadu, kiedy padają ich serwery i w całej Polsce nikt nie może rozmawiać na Gadu.
Serwerów Jabberowych oferujących darmowe konta jest dużo w Internecie. Wielu operatorów hostingowych którzy nie chcą zostawać w tyle, oferuje dla hostowanych u nich naszych domen, jednoczesną obsługę już nie tylko poczty, ale również Jabbera – przykładem jest ovh.pl.
Trzeba jeszcze nadmienić, że Jabber, pomimo braku intensywnego wzrostu użytkowników – nie jest w odwrocie. Protokół XMPP jest powszechnie uważany za bardzo dobry i niedoceniany. Ogólny trend Instant Message’ingu jest taki, że powstające komunikatory nie wymyślają już nowych, zamkniętych protokołów, tylko opierają się o XMPP. Oznacza to, że każdy nowo powstały komunikator będzie w stanie „rozmawiać” z naszym. Jeśli nie będzie – ma niewielkie szanse, żeby wogóle zostać zauważony.
Każdy z nas ma już konto Jabber w Google
Od jakiegoś czasu Google udostępnia nam coraz to więcej nowych usług, które w świetny sposób integrują się ze sobą. Ktoś kto zakłada sobie konto pocztowe w Googlach, automatycznie dostaje do dyspozycji konto w Google Talk, który jest w pełni zgodny z protokołem XMPP. Komunikatora tego można używać z poziomu Gmaila (Chat). Nie jest to jednak zbyt praktyczne. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby podłączyć się do tego konta z komunikatora w postaci programu zainstalowanego na naszym komputerze.
Konfiguracja Google Talk w Pidginie
Pidgin może jednocześnie obsługiwać wiele protokołów, a nawet wiele instancji takich samych protokołów. Możemy dzięki temu w jednym pracującym Pidginie mieć jednoczesny dostęp przykładowo do naszego konta Gadu-Gadu, konta na jakimś serwisie Jabberowym oraz Google Talk. Jak to zrobić?
W oknie Pidgina wybieramy z menu pozycję Konta / Zarządzaj:
Naciskamy Dodaj:
I przeprowadzamy właściwą konfigurację:
[nazwa konta] – to sprzed małpki z adresu email
[zasób] – warto podać tu inną wartość na każdym komputerze na którym pracujemy – dzięki temu jeśli np. zapomnimy zamknąć komunikator w pracy, w domu „nie będzie nas rozłączać” i będziemy mogli prowadzić normalne rozmowy.
Jeśli używacie zdjęcia profilu w Google Profile – ważna uwaga: łącząc się z komunikatora – ikona użytkownika zastąpi tą w Google Profile. Dlatego warto na każdym komunikatorze pamiętać aby to zdjęcie ustawić – inaczej nasze zdjęcie w profilu Google będzie nam znikać.
Google Talk dla konta Google Apps
Jeśli pracujecie na koncie Gmailowym które jest skonfigurowane na Twojej własnej domenie (opis usługi popełniłem w tym wpisie), dobra wiadomość – również możemy skonfigurować sobie Google Talka, ustawienia są następujące:
[nazwa konta] – jak wyżej, czyli to co mamy przed małpką w adresie email
[domena] – nasza domena
Następnie w zakładce Zaawansowane (Advanced), w polu serwer wpisujemy talk.google.com – i to wszystko
Bardzo przyjemnym dodatkiem jest możliwość informowania nas przez Pidgina, że mamy nowe maile w Gmailu. Uważam, że to bardzo wygodne. Nowe maile Pidgin pokazuje w następujący sposób:
Integracja aplikacji w obrębie Google
Wspomniałem wcześniej, że Google bardzo fajnie integruje swoje usługi – świetnym przykładem jest pokazywanie statusu Google Talk w jednej z najlepszych aplikacji które oferuje nam Google jak zwykle nieodpłatnie – w Google Readerze (które przybliżyłem we wpisie Internet na bieżąco). Wygląda to tak:
Życzę wszystkim miłego uniezależniania się od Gadu-Gadu!
Pozytywne strony Microsoftu
Usłyszałem, że mój blog jest stronniczy. Wszędzie tylko Linux to Linux tamto, Ubuntu jest fajne, a co Microsoft lub Windows to dziadostwo.
Faktycznie można odnieść wrażenie, że jestem jakimś przeciwnikiem Microsoftu. Au contraire!
Może nie specjalnie jestem fanem tej firmy – po prostu niezbyt często jest ich za co pochwalić. Sposób w jaki próbują zdobywać rynek, w jaki podchodzą do klienta, licencjonowanie produktów i wiele innych aspektów ich działalności sprawia, że włos mi się jeży na głowie. Chwalę zamiast tego za zwyczaj inną firmę – Google, ale dlatego, że ich metodologia zdobywania rynku bardzo mi się podoba i trzymam za nich jak najbardziej kciuki.
Żeby jednak blog nie był taki całkiem stronniczy, napiszę teraz klika pozytywnych słów o Microsofcie
Swojego czasu w jednej z aplikacji Microftu – USB/DVD download tool – znaleziono kod, który został wcześniej opublikowany na licencji GPL. Informacje te zostały potwierdzone przez Microsoft. Mieli w tej sytuacji trzy możliwości – przepisać fragment kodu, wycofać aplikację z rynku lub udostępnić ją na licencji Open Source. Pierwszą reakcją firmy była decyzja o wycofaniu programu z rynku, jednak ktoś ostatecznie podjął decyzję, aby… wypuścić program na licencji GPL.
Uważam, że taka decyzja ze strony Microsoftu jest świetna. W końcu – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nadal brali pieniądze za ich system, pakiet Office oraz specjalistyczne oprogramowanie, a mniejsze narzędzia – udostępniali na takiej licencji. Uważam, że gdyby poszli dalej tą drogą – takich mniejszych narzędzi mogłoby pojawiać się znacznie więcej, pojawiałyby się znacznie częściej (bo w końcu mogli by wykorzystać wszędobylski kod GPL), a społeczność oddanych programistów napewno pomagałaby im łatać dziury w kodzie, których w ich aplikacjach jest bardzo dużo.
Mając darmowe wsparcie ze strony developerów, przychylność związaną z przyklaskiwaniem tej bardzo dobrej metodzie publikacji programów zyskali by dużo więcej, niż tylko korzyści materialne, które to moim zdaniem byłyby całkiem wymierne.
Drugim tematem, za który chciałbym ich pochwalić jest produkt Bing – czyli wyszukiwarka Internetowa. Jest szybka i znacznie bardziej dopracowana niż ich poprzednia wyszukiwarka – MSN Search. Wyszukiwanie nie jest tak inteligentne jak to które oferuje konkurencja, ale produkt jest już całkiem używalny. Usługę tą Microsoft integruje już z produktami innych firm – np. z Twitterem. W mojej opinii jest to krok milowy.
Smutne jest jednak to, że wypuszczenie ów wyszukiwarki było podyktowane jedynie względami walki z konkurencją – Google. CEO Microsoftu, Steve Ballmer, w swoich wypowiedziach pokazał już nie raz, jak wielką pogardą obdarza firmę Google i ich podejście do zarabiania i oferowania usług oraz jak bardzo nie znosi pojęcia licencji GPL. Obawiam się więc, że opisane przeze mnie dwa pozytywne aspekty działania tej firmy nie mają szansy na zakorzenienie się w polityce Microsoftu jak długo obecny CEO będzie pełnił swoją funkcję.
CEO Microsoft, Steve Ballmer
Wszystkie znaki towarowe i nazwy firm wymienione w tym wpisie zostały użyte tylko w celach informacyjnych i należą do ich właścicieli





