Polska: podsumowanie roku 2009
Jako, że kończy się rok 2009, postanowiłem podsumować kilkoma słowami pracę naszych polityków w mijającym roku w kontekscie wydarzeń na świecie.
Kryzys gospodarczy zapoczątkowany w USA we wrześniu 2008 upadkiem jednego z najstarszych i największych amerykańskich banków inwestycyjnych Lehman Brothers dotarł do Polski. Zastał ją w momencie w którym nasza narodowa waluta dzięki spekulacjom zapoczątkowanym przez bank Goldman Sachs osiągała szczyty deprecjacji. Niewielka wartość złotego spowodowała, że nasz narodowy eksport, od końca 2007 miał się nadwyraz dobrze. Główne indeksy Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych w lutym osiągneły dno. Zaczęło się odbicie które było jednym z efektów było stopniowe umacnianie się wartości złotego. Dzięki temu Polska zyskała marketingowy tytuł „zielonej wyspy”, będący niczym innym jak propagandą sukcesu partii Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tusku. Udział polityków w tym był niewielki. Nacisk na prezesa NBP w kwestiach obniżenia stóp procentowych oraz kombinatoryka w zakresie płynności ZUS i budżetu były w mojej opinii najbardziej znaczące.
Wspomnieć również należy o tym, że Polski sejm i senat wyraziły zgodę na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, który w listopadzie prezydent RP, Lech Kaczyński podpisał. Prezydent nie skierował traktatu do Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba wspomnieć, że przez cały rok 2009, Lech Kaczyński wetował większość prac ustawodawczych. Tym samym, Polska, po 20 latach, cudem odzyskanej niepodległości, ową niepodległość utraciła. Jak kiedyś byliśmy częścią wschodniego układu – teraz jesteśmy częścią zachodniego.
Dla inwestorów był to dobry rok. Jeszcze lepszy jeśli zainwestowali w złoto.
Co mnie się najbardziej spodobało? Drogi! Od kilku lat powstają te łączące miasta, inne są remontowane. Nawet te w miastach (niestety – nie we wszystkich) są remontowane. Studzienki na ulicach Katowic są tak osadzane, że można przez nie przejeżdzać bez obaw, że uszkodzimy zawieszenie! To bardzo poważny sukces. Nigdy nie wierzyłem w polskich drogowców tak bardzo jak teraz. Żeby jeszcze tylko firmy odpowiadające za koleje oraz linie tramwajowe nie blokowały lub współpracowały z urzędami miejskimi w celu ich renowacji, ponieważ większość przejazdów kolejowych i tramwajowych poza ścisłym centrum Katowic woła o pomstę do nieba.
