Kartka z historii

Jest rok 2006. Boom gospodarczy w Polsce kwitnie, giełda szczytuje. PiS jest u władzy. Wszyscy wiedzą, że to ich zasługa. Premier wypina klatę, staje na palcach i przemawia do ludu. Tłum dziennikarzy wiwatuje. Jeden z trudem wstrzymuje oddech w trakcie tej euforii. Robi zdjęcie.


Okej Jarku, może już wypuść powietrze, bo nikt nie chce, żebyś rozedmy płuc dostał.



Chyba powinienem napisać dlaczego opublikowałem tutaj okładkę tej gazety. Zatem – żeby pamiętać. Nigdy nie głosowałem na niego, jego partię czy jego brata – prezydenta RP. Uważam, że kiedy ten człowiek był u władzy, jego partia nie zrobiła niczego dobrego dla Polski.

Kiedy robiono to zdjęcie, Polska już na dobre zadomowiła się w Unii Europejskiej, pieniądze z zachodu zaczęły płynąć, a gospodarka ruszyła solidnie do przodu.

Czy rząd RP miał na to jakikolwiek wpływ? Jasne. Nie zrobił nic – czyli – nie przeszkadzał. Ale jakbyśmy nie chcieli przeinaczać prawdy – nie zrobił absolutnie nic dobrego. Poza wojną o stołki, wiecznym opluwaniem ludzi wokół (i nie tylko dziadów, czyli nas, ale też innych polityków) i wyciąganiem brudów – nic się w kraju nie działo.

Przykre to bardzo, że poza ogromną nienawiścią do innych ludzi, lider partii Prawo i Sprawiedliwość, jako prawnik, nie wpadł chociaż na tak skromny pomysł, aby ów Prawo i Sprawiedliwość do tego kraju zawitało. Sądownictwo jest nadal nieporozumieniem, swobody obywatelskie są łamane na każdym kroku, a bandyci napadający ludzi, dostają z decyzji sądu odszkodowania za urazy których się nabawili, bo ofiary stawiały opór w ramach obrony koniecznej.

Tak samo jest z dostępem do kodeksów i aktów prawnych. W tym kraju człowiek, który chciałby przeczytać sobie jakiś kodeks prawny, nie jest w stanie go odnaleźć na stronach Internetowych rządu! Zarabiają na tym krocie wydawnictwa, które sprzedają te informacje za grube pieniądze firmom i ludziom. Czy nie o to chodzi w prawie i sprawiedliwości, aby obywatel mógł się dowiedzieć jakie ma prawa oraz aby wiedział, że jest dobre i będzie należycie respektowane?

Oj chyba jednak nie. Przykład idzie z góry. Brat Jarosława, prezydent RP – Lech Kaczyński obraził byłego prezydenta Lecha Wałęsę, który to sprawę skierował do sądu. Nie ważne kto miał rację, ale jako szanujący prawo obywatel, gdyby kazano mi się stawić w sądzie w określonym terminie – zrobiłbym to. Prezydent RP, Lech Kaczyński się nie stawił. Ocenę takiego zachowania pozostawiam czytelnikom. Swoją drogą – jaki by Lech Wałęsa nie był – zaryzykował, kiedy inni stali daleko z tyłu z pełnymi gaciami. Uważam, że należy mu się coś więcej – szacunek, a nie opluwanie przez prezydenta kraju.

Zostaw komentarz