Koniec anonimowości w Internecie?

anonymous1-496x496 Przez wszelkie możliwe media tydzień temu przetoczyła się dyskusja na temat anonimowości w Internecie oraz jaka to ona jest zła. Wszystko zaczęło się od… kobiety ;) a dokładnie – kapitana żeńskiej reprezentacji polski w siatkówce – Doroty Świeniewicz.

Pani kapitan oświadczyła, że kończy karierę ponieważ nie może znieść wyzwisk pod jej imieniem na portalach Internetowych – wolne żarty! Kariera zawodowa pani kapitan jest jednoznacznie związana z popularnością i rozpoznawalnością. Powinna liczyć się z tym, że nie każdy będzie jej ślepo oddany. Wina Internautów? Bzdura. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet administrator sieci dla tysiąca użytkowników też musi radzić sobie z tym, że mimo własnej woli słyszy negatywne opinie na temat swojej pracy, ale co ma zrobić – musi z tym żyć.

Każdy z nas jest istotą w jakimś stopniu egocentryczną – oraz, jakby na to nie patrzeć – społeczną. Zwracamy uwagę na to jak jesteśmy postrzegani przez innych. Są udokumentowane przykłady, że wystarczy odpowiednio połechtać człowieka, aby odwrócić mu świat do góry nogami. Jeśli faktycznie dla pani kapitan nie było racjonalnego powodu dla którego zrezygnowała z dalszej kariery – pewnie miała po prostu gorsze dni (może trwało to dłużej) i nie radziła sobie z własną psychiką. Cóż. Na pewno nie byli temu winni Internauci.

Jeden redaktor postanowił skorzystać z okazji i się wypromować

Redaktor Jacek Żakowski w radiu TOK FM przygotował na temat cenzurowania portali Internetowych audycje. Zaprosił gościa do studia, drugiego trzymał na telefonie, wydrukował sobie znaleziony wcześniej jakiś prostacki cytat który przeszedł moderacje i próbował z tego zrobić aferę. Panowie zaproszeni do audycji byli zresztą nastawieni na odpieranie tego rodzaju ataków o czym świadczyło ich przygotowanie. Szkoda, bo mogli rozmawiać o tym, w jaki sposób można coś z tym robić.

Pan redaktor Żakowski z drugiej strony, przygotowany nie był wogóle. Powinien zastanowić się, zapytać jakiegoś specjalistę wcześniej – jakie są trendy na tego rodzaju portalach, jakie serwisy powstają wokół – ktoś powinien powiedzieć mu np. o Wykopie i o tym jak tam użytkownicy sami mogą oceniać komentarze, które swoją drogą są na wiele wyższym poziomie niż takich Onetach, Money.pl czy im podobnych.

Reakcja po audycji była bolesna. Media się poruszyły – od blogów, na których informacja zwykle pojawia się najpierw, po portale – wszędzie były te bzdury. Większości się to nie spodobało, ale nikt tej marnej dyskusji nie wyśmiał. Ktoś nawet stworzył serwis z opisem zasad według których powinien żyć komentujący Internauta – Internet bez ch@mstwa – ludzie, na Boga – szanujmy się. Czy przeszkadzają Wam komentarze na Onecie? Ktoś z Was je czyta? Ja nie. Często jednak czytam te na Wykopie. Są dłuższe ;) ale zwykle z klasą. Jeśli jednak nie są z klasą to wiem, że zostałem ostrzeżony i nie ma co ich rozwijać, bo trafia się na weteranów komentowania z Onetu – przykładowo tych:

komentator-z-onetu-na-wykopie

Co się później działo – telewizja i wypytywanie o zdanie ludzi z ekipy rządzącej. Telewizja jak to telewizja – za punkt honoru miała to, żeby pokazać, że jest w stanie coś zdziałać… i zdziałała. Pech chciał, że na tą chwilę w ekipie dominują ludzie nie potrafiący podjąć najprostszej… nawet błędnej decyzji. Ktoś tam odważniejszy z góry, z MSWiA wpadł na pomysł aby zmusić portale do dokładniejszej cenzury. Rewelacja. Już miałem nadzieję, że powiedzą, że zapłacą im za to – jeśli tak by było to sam bym otworzył portal ;) Niestety – jak można byłoby się spodziewać – pomysł upadł.

Względy technologiczne

Czytając wpisy na blogach traktujące o pomysłach walczenia z anonimowością, brakowało mi wpisu, w którym ktoś zrobiłby zestawienie – gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy, jakie mamy teraz możliwości technologiczne, aby uchronić swoje oczy przed komentarzami na niskim poziomie. Spróbuję zatem coś takiego popełnić.

Wspominano o moderacji, panowie z portali podczas rozmowy w audycji TOK FM mówili, że takowa istnieje. Paweł Opydo, pracujący w Interii, na swoim blogu wspomniał nawet, podczas dyskusji, że wszystkie większe portale prowadzą premoderację. Jak jednak ona działa mieliśmy się okazję przekonać w audycji. Nie trzeba mieć bujnej wyobraźni, żeby zdać sobie sprawę z kosztów realnej pracy takich systemów – trzeba mieć aplikację wieloużytkownikową, logowania/wylogowania operatorów cenzurujących, możliwość bardzo szybkiej premoderacji w czasie rzeczywistym. Taki system dużo kosztuje, biorąc pod uwagę przede wszystkim pensje dla cenzorów. Jak dla mnie – odpada.

Wspomniałem już o systemie oceny komentarzy – pracuje to z powodzeniem w takich serwisach jak Linuxnews (strzelam, dawno tam nie byłem, ponieważ mają tam moderację artykułów, nie moderując RSS’ów – o jedno 404 za daleko i przestałem ich subskrybować), lub Wykop. System o dziwo – sprawdza się świetnie i nic nie kosztuje. Żaden większy portal chyba tego nie ma, a szkoda. Gdyby któryś portal zdecydował się na wprowadzenie takiego systemu – niech przy okazji pomyślą nad poprawą sposobów wyświetlania komentarzy, bo to co do tej pory widziałem jest baardzo słabe.

Co dalej – prosta sprawa – osoba która odwiedza portal, trafia na dużą ilość reklam, żartuje! – chodziło oczywiście o treści ;) Komentarze pod tekstem nie są dość przyjemne. Wpływ innych czytelników w treść jest minimalna. To aspekt psychologiczny – użytkownik może czuć się wyobcowany. Może się poczuć tak jakby sam był w galerii handlowej. Wszystko wokół jest dla niego – on jest panem. Więc robi co mu przyjdzie do głowy i nawet nie zastanawia się jak zostanie to odebrane przez innych. Ani aktywność “ochrony” nie rzuca się w oczy, ani inni użytkownicy. Słowem – brakuje możliwości raportowania nadużyć innych. “Surfowanie” w przeglądarce umożliwia zarządzającym danym serwisem Internetowym całkiem precyzyjne śledzenie czynności danego użytkownika – to nie jest technologia rakietowa – sesje zaimplementować potrafi przeciętny programista, a większość nowoczesnych frameworków oferuje to w standardzie. Jeśli więc na dany portal trafi rozjuszony niedowartościowany człowiek i pozostawi podczas jednej sesji kilka komentarzy – można oprogramować dany serwis tak, że jeśli któryś z nich zostanie zaraportowany – wszystkie z danej sesji zostaną ukryte.

Odchodząc od konkretnych serwisów – co mogą robić operatorzy. Niby wiele, ale tak naprawdę to nic poza logowaniem. Często jednak takie logi są niewiele warte. Do momentu, kiedy Internet nie zrezygnuje z IPv4, operatorzy nie zaczną poważnie traktować bezpieczeństwa sieci WIFI w ich urządzeniach które dają swoim klientom – żadnemu Internaucie nie będzie można udowodnić, że to tak naprawdę on robił dane rzeczy na konkretnych serwisach. IPv6 – jest już coraz bliżej, ale niestety strasznie daleko. Póki co mamy domowe routery, podsieci lokalne i maskarady – nic z tego nie sprzyja “zakończeniu anonimowości w Internecie” ;)

No i na koniec - aplikacje filtrujące treści na komputerach osobistych. Witamy w Chinach? Nie, w Polsce to nie przejdzie, ponieważ oprogramowanie musiałoby działać na każdym systemie operacyjnym, byłoby zbyt drogie jego utrzymanie, a wątpliwe jest bardzo, żeby ktoś mógł zmusić obywateli do wprowadzenie do domu konia trojańskiego rodem ze świata Orwella. Jest u nas demokracja na szczęście i ja wybieram pracę na systemie Linux Ubuntu. Nikt mnie nie zmusi do systemu Microsoft Windows. Jeśli by próbował – są w naszej wspaniałej Unii różnego rodzaju trybunały ;)

Jeśli powyższa treść jest nazbyt kontrowersyjna, jeśli kogoś uraziłem – proszę o opinie i komentarze - obiecuję, że cenzury nie będzie :)

PS. Jeśli ktoś nie będzie potrafił napisać komentarza na poziomie – proszę skorzystać z asysty rodziców. Dziękuję ;)

Comments

2 odpowiedzi do wpisu “Koniec anonimowości w Internecie?”
  1. KKA mówi:

    Każdy ma prawo do wypowiedzenia głośno swojej opinii, to tzw. wolność słowa. Oczywiście nie jestem za tym by obrażać kogoś wyzywając go od k… czy ch… , ale jeśli coś mi się nie podoba to czemu mam tego nie powiedzieć. A osoby medialne powinny być do takich komentarzy przyzwyczajone i potrafić do nich podchodzić z dystansem. Rezygnacja z kariery z powodu głupich komentarzy to absurd. Jak Pani Kapitan, mając tak słabą psychikę wytrzymała przez te wszystkie lata? A może po prostu trudno jej się przyznać, że ma już swoje lata i kondycja już nie jest taka jak na początku kariery. A z drugiej strony to przecież wiadomo, że Polacy wielce kibicują tym którzy wygrywają, a gdy już coś idzie nie tak to sportowca/ów szykanują. Czy nie tak było z Małyszem ??
    Droga Pani Doroto, Jeśli czuje Pani, że dobrze robi to co robi to proszę się nie przejmować chamstwem. W Polsce jest go pełno wszędzie, nie tylko w internecie.

  2. Red mówi:

    Tak sobie pomyślałem o wspomnianym panie redaktorze..
    Lato… Nie ma o czym pisać… a z czegoś trzeba żyć…

    http://www.youtube.com/watch?v=Q4pY3QtiGyo

    “Entliczek, pętliczek, na kogo wypadnie…”

    Dziś kozłem ofiarnym została banda dzieciaków,
    która – jak wszyscy wiedzą – siedzi tylko przy komputerach
    i gra w odmóżdżajcie gry, zamiast spędzać czas przed telewizorami
    jak ich rodzice.

    Wracając do “anonimowości”.

    Żyjemy w świecie który balansuje pomiędzy dwiema skrajnościami:

    * W pierwszej, nie wyżyty nastolatek może do woli “bezkarnie” troll-ować na forach.
    * W drugiej, potencjalny włamywacz widzi co mamy w domu, przeglądając zdjęcia, niefrasobliwie zamieszczone Naszej-Klasie.

    Ja wolę tą pierwszą skrajność.

    ps.
    W tym roku wszyscy radośnie ogłosili że można e-mailem wysyłać zeznania podatkowe. Połączmy to z prawem nakazującym przechowywanie kopii bezpieczeństwa przez pięć lat
    i co mamy? Kogo za dwa, trzy lata zatrudni nasz operator?

Zostaw komentarz