Ile kosztuje nas stocznia w Gdyni
Media informują, że stoczniowcy na znak protestu rozbili sobie namioty i będą koczować pod blokiem Tuska
Strategicznie dobrze rozegrane – daleko nie mieli, bo Tusk też mieszka w Trójmieście, z logistyką problemów nie będzie – żony ciepłe obiadki będą autobusami dowozić
Najbliższy monopolowy już napewno wyczaili, w końcu są tutejsi. No i zero stania w korkach w Warszawie. Mogą protestować do zimy, a może i dłużej – zależy od tego czy będą się chcieli wzajemnie dogrzewać
Powołując się na źródła które dalej powołują się na kolejne źródła, dowiadujemy się, że jedno miejsce pracy w Stoczni Gdyńskiej kosztuje budżet państwa 550 tysięcy złotych.
To samo źródło mówi następnie rzecz oczywistą, że statki o wiele taniej budują chińczycy.
Sumując koszt wszystkich pracowników Stoczni Gdyńskiej (których ilość na szczęście ostatnio zmalała z 5 tyś do 2 tyś) – wynosi on 1,1 mld zł rocznie.
Módlmy się więc aby Tusk nie pękł jak poprzednia władza, dzięki której specjalne emerytury górników kosztują nas 4.7 mld zł rocznie przez następne 15 lat.
Od kiedy zacząłem się przyglądać Tuskowi – bardzo dużo mówił (czasami stanowczo za dużo) i bardzo mało robił. Mam nadzieję, że i tym razem również się nie złamie. Oby mu piłka na nogę siadała.

Nie mam pojęcia w czym problem ?? Ludzie walczą o swoje miejsce pracy. Czy to źle ?? A może wiesz ile państwo kosztuje utrzymywanie bezrobotnych. I nie chodzi mi o ludzi którzy stracili pracę tylko o tych którym nie chce się pracować. Którzy ciągną kasę z PUP, MOPS-u, wykorzystują najróżniejsze dodatki a jedyna robota której się podejmują to robienie dzieci bo wtedy więcej kasy od państwa wyciągną. Czy wiesz jak to jest mieć około 50 lat i szukać pracy ?? Oczywiście że nie. Wiekowo, tak przypuszczam
, mieścisz się w przedziale 26-32 lata, jesteś informatykiem i mimo stałej, dobrze płatnej pracy co jakiś czas dostajesz ofertę pracy. Mam rację ?? Ja mam taką osobę w domu. Od kilku lat bezskutecznie stara się znaleźć stałą pracę. Ale niestety, każdy chce młodego pracownika. A tu trzeba siebie i dom za coś utrzymać. Ja pomagam na tyle na ile mnie stać ale tego też nie ma za dużo.
.
A co do emerytur górników. Ludzie odczepcie się od nich. Czy macie pojęcie jaka to była praca ?? Przecież nie można pracy przy biurku porównać do pracy kilkaset metrów pod ziemią. I to ciągłe zagrożenie. Mnie pracującej przy biurku jedynie może grozić złamanie paznokcia lub segregator spadnie mi na nogę a oni ?? Wybuchy, tąpnięcia. Pracowali ciężko i im się te emerytury należą więc dajcie im spokój.
I jeszcze jedno. Może sprawdzisz ile nasze państwo kosztuje „praca” i utrzymanie naszych polityków. Samochody, diety i… niezapłacone mandaty
Tak, to źle. Jeśli zakład pracy jest nierentowny, zabieramy zabawki i się rozchodzimy. Szukamy innej pracy. Przecież były sygnały, że jest źle. Jak długo można reanimować nieboszczyka? Co jest z nimi, że nie wiedzą, że mówi się o nich od lat w mediach? Ostatnimi latami ponad połowa ekipy Stoczni Gdyńskiej zdała sobie sprawę, że trzeba się przekwalifikować i się ulotnić do innej firmy / branży. Zostali tylko ci którzy myślą, że im się należy. Co oni chcą osiągnąć? Mamy przez następne lata dotować trupa, żeby oni mieli pracę?
No tak, górnicy – dlaczego my się ich czepiamy? Tacy uciskani przez całe życie… Założe się, że jak ktoś 40 lat temu miał tylko możliwość, żeby pracować w kopalni to się nie zastanawiał. Na pewno się mówiło – idź do kopalni – kasa niezła, przywileje… Pozatym za PRL’u jeszcze dodatkowe bonusy, mieli – specjalne sklepy, sprzęt AGD dostępny znacznie bardziej niż dla innych, tony kartek na mięso, bo w końcu ich praca wymagała, aby byli dobrze wykarmieni. Wódy i papierosów też mieli pod dostatkiem. Odchodząc – dostali jeszcze premie, które w większości wypadków wydali na nowe samochody. No i teraz, tak, specjalne emerytury. Faktycznie, konieczność
Ciekawe czy byłbyś w stanie miesiąc przepracować pod ziemią. Z tego co wiem to pracownicy działów IT często grają lub zajmują się innymi „własnymi” pierdołami w godzinach pracy więc za co oni dostają takie pieniądze. Niezły interes, 5 lat „przemęczyć” się na studiach a później zgarnianie kasy za praktycznie nic nierobienie
Studia tak naprawdę wcale są potrzebne. Wystarczy wiedza i doświadczenie. Jeśli czujesz się na siłach – znam jedną firmę w której zwalnia się stanowisko.